Cechy rozmówców

sty 22, 22:45

W tym poście, chciałem zwrócić uwagę na dwie cechy, które powszechnie można spotkać u prawie każdego osobnika, z którym wymieniamy zdania na różne tematy. Nie są to cechy piękne, ale tak nas zbudowano i nie ma się co tego wstydzić, nic co ludzkie natomiast nie powinno być na obce, dlatego zapraszam do krótkiej lektury.

W trakcie obserwacji czy to rozmów telewizyjnych, czy to rozmów w gronie własnym zauważyłem dwie tendencje, z jakimi powszechnie można się spotkać, jeżeli w grę wchodzą pewne spięcia. Dajmy na to polityków, bo na nich czasami najlepiej to widać, uchodzą za elokwentnych, ale to tylko forma, treść słaba. Kiedy rozmawia dwóch polityków przeciwnych partii i jeden drugiemu coś zarzuca, to tamten zamiast odpowiadać na pytanie, często niewygodne, ucieka się do starej sztuczki – ty mi mówisz, że my robimy kupę w lesie ? a wy to co ? też was widziałem jak podtrzymując gacie lataliście do lasu, ciekawe po co ? Oczywiście to drobny żart, ale czasami jak tego słucham, to mnie szlag trafia. Powoli na prawdę nie ma w kim wybierać. Dla nich nie jest ważne to, aby odpowiedzieć na pytanie i myślą, że oglądający ich widzowie są tak tępi, że tego wybiegu nie zrozumieją, nie są na tyle lotni co on, więc może sobie pozwolić na taki sposób wyjścia z sytuacji. Potem pewnie na korytarzu, koledzy poklepują po ramieniu i mówią, ty stary, ale sprytnie uciekłeś od tego pytanie, ja cie piernicze. Żałość, żałość, po trzykroć żałość. Niestety tak to w polityce bywa, ale to tylko przykład potrzebny nam do zobrazowania tego co dzieje się wokół nas, bo tak na prawdę to bardziej w tym kierunku skupia się moja uwaga. Kiedy mamy konfliktowe sytuacje w rodzinie, wśród znajomych, takie właśnie sztuczki stosuje się i tu uwaga, wydaje mi się, że świadomie, choć często automatycznie. Niedalekim zachowaniem od poprzedniego, a często uzupełniającym zachowaniem jest (oczywiście wszystko według mnie, niech nikt nie myśli, że puszczam tutaj jakieś napuszone wywody, każdy może sobie samemu to prześledzić i wyciągać swoje wnioski) podświadome zrzucanie winy na kogoś innego. Kiedy coś zarzucamy drugiej osobie, to rzadko która osoba załączy refleksję i przyzna, że faktycznie coś jest nie tak, nawet jeśli z usposobienia jest pokojowa, coś wewnątrz nas, każe nam bronić siebie i szukać winowajcy wszędzie tylko nie w nas samych. Sposoby obronne są różne, a jeden z nich podałem powyżej, inne sytuacje są też takie, że rzucając kwestię problematyczną, bez wskazania osoby winnej, nikt nie uniesie ciężaru wzięcia jej na siebie, pomijam kwestię tego, że ktoś jest akurat bez winy w tej sytuacji. Każdy z automatu będzie szukał kozła ofiarnego, a najsłabszy, choć często bez winy, weźmie ją całą na siebie.

Tacy pewnie jesteśmy, ale jak to kiedyś ktoś powiedział, pierwszy niech rzuci kamieniem, kto bez winy …

Twój Nard

Wolnotok,

Komentarze

---

Dyskusja dialog

sty 22, 22:43

Któż nie lubi prowadzić dyskusji, pytanie jest tylko takie, czy często jesteśmy zadowoleni z jej przebiegu ? Kiedy spotykamy się ze znajomymi czy innymi ludźmi i wymieniamy się informacjami na różne tematy, można dostrzec kilka ciekawych zjawisk, o których słów parę poniżej. Na początek chciałbym opisać moją wizję dialogu, chociaż jaka tam ona moja. Kiedy dwóch ludzi się spotyka dajmy na to w barze i zaczynają ze sobą rozmawiać, występuje tam zjawisko, które można nazwać “ja jestem mędrszy”. Polega ono na tym, że rozmawiając na jakiś temat, jeden drugiemu próbuje udowodnić, że ma rację. Nie będziemy spekulować, że często jest tak iż żaden z nich nie ma racji, ale nie odbierajmy i dobrej zabawy. Sytuacja się lekko komplikuje, kiedy grono rozmówców się powiększa, wtedy można nawet zauważyć jak to w towarzystwie próbuje zaistnieć tak zwany samiec alfa, który pozjadał wszystkie rozumy i na każdy temat ma coś ciekawego do powiedzenia. I tak dalej, dyskusja w moim przekonaniu nie jest tym co opisałem powyżej, ani tym co powszechnie się obserwuje. Ogólnie można sobie popierdzielić, ale kiedy rozmawiamy poważniej, to mnie akurat nie interesuje to czy ja mam rację czy ktoś ma rację. Chcę dojść racji, to wszystko. Posunę się jeszcze dalej. Idealnie byłoby, gdyby mój rozmówca pojmował to tak samo jak ja i widział w dialogu wspólne dążenie do prawdy, coś jakby stworzony team, który próbuje za pomocą jednej czy drugiej strony wywieźć sobie odpowiedź na zadane pytanie. Ja w dialogu nie chcę rywalizować, chcę stanąć w szranki w zagadką i mieć po swojej stronie rozmówców, którzy również czują, że kiedy ja mówię, nie, tak być nie może bo to i tamto, to nie mam zamiaru walczyć ale wykazać inne spojrzenie i podzielić się nim z ogółem i poddać go osądowi. Dojście do prawdy nie postrzegam jako zwycięstwo jednostki dialogu, ale całej grupy w niej uczestniczącej, czy może czynnie go zabierającej. Wiem, że to może jest utopia i da się w ten sposób dyskutować tylko w nielicznych przypadkach, ale z moich obserwacji wynika, że takich przypadków w powszechnym użyciu nie ma wcale. Po części wynika to zapewne z ludzkiego charakteru, każdy chce być podziwiany w tłumie, nikt nie lubi dzielić się zwycięstwem, a pewnie można by i znaleźć więcej tego typu cech, które są za te smutne dialogi odpowiedzialne. To tyle, mam nadzieję, że są jednak osoby, które w dialogu chcą upatrywać coś podobnego co ja, osoby, które podzielają opinię, że czasami w kupie siła.

Twój Nard

Wolnotok,

Komentarze

---

Wybory

sty 22, 22:41

Czasami trzeba sobie powiedzieć jasno – nie lubię polityki – i zapewne widać odzwierciedlenie tej krótkiej deklaracji na wyborach, a w szczególności w liczbie uczestniczących w nich ludzi. Oczywiście powodów może być wiele, ja znam jeden, który mnie dość mocno irytuje. Nie wiem czy ktoś będzie podzielał moje zdanie czy nie, ale najbardziej interesowałaby mnie opcja, w której miałbym możliwość zagłosowania na konkretnego posła, dajmy na to Palikota. Niestety jest on z innego obszaru, więc nie mam takiej możliwości – pytanie dlaczego ? Czy ja idąc na wybory, wybieram kogoś do lokalnego sejmu ? Nie, dlaczego więc nie wybieram z grupy ogólnopolskiej ? Przecież ja nie znam na tyle osób z mojego okręgu, abym z ręką na sercu mógł oddać na kogoś głos. Ktoś powie, ale to trzeba się zainteresować ? Czym, gdzie, jak ? mam chodzić na jakieś sejmiki, czytać papkę reklamową ? Ja chcę widzieć co on mówi w konkretnej sytuacji, jakie ma zdanie dziś teraz, a nie na wybory rzuca hasła co będzie robił jak go wybiorę. Możliwość mam tylko taką, że widzę w tv, czy słyszę w radio na bieżąco jak się sprawy toczą. Tak politycy i inni wielcy tego świata nas urządzili, że mało kto ma czas, aby po pracy latać na spotkania, nawet nie wiem jakie, gdzie można by posłuchać co ma do powiedzenia dany kandydat, poza tym jak już wiadomo kto nim będzie to on również wie, że teraz będą go słuchać ludzie, którzy potencjalnie mogą oddać na niego głos i będzie uprawiał populizm. Teraz jest też tak, że nawet gdybym wybrał sobie już jakiegoś lokalnego polityka, to i tak listy są tak ustawione, że oddaje głos na niego, a do sejmu idzie “jedynka” – żenujące. Jak ma być tak jak chce lud, skoro już na wyborach tak nie jest i rządzą nie ci, których wybraliśmy ? Idąc na wybory idę tak na prawdę z przeświadczeniem, że wybiorę byle kogo ważne aby był z opcji politycznej, która mnie interesuje, bo nazwiska, które są tam drukowane widzę pewnie po raz pierwszy, a niektóre też po raz ostatni. Nie sądzę, aby to było tylko moje wyobrażenie na ten temat, a śmiem twierdzić, że są i tacy, którzy mają o wiele dalej idące krytyczne uwagi i zastrzeżenia co do powszechnych wyborów. Teraz ponownie słychać, że ma zostać coś zmienione w tej kwestii, ale jak znam życie, zmiany dotyczą nie tego, abyśmy mogli wybierać bardziej tych co chcemy (w ogóle jak można mówić o tym, że wybiera się mniej lub bardziej tego kogo się chce ? albo się to robi albo nie ) a tego, aby łatwiej, lepiej, skuteczniej było dzielić mandaty poselskie pośród wybranej świty partyjnej. Zastanawia mnie tylko to, że niby mamy demokrację, niby to my sami powinniśmy ustalać co i jak robić, ale ze względu na trudność logistyczną i techniczną, delegujemy osoby, aby głosowały, rządziły za nas – taki jest zamysł, a co z tego zostało ? Zamysł ?

Twój Nard

Polityka,

Komentarze

---

« starsze nowsze »