Błąd znacznika:  ->  Textpattern Warning: Znaczniki PHP są nie zalecane  on line 1151
Mój nard: Strona 2

kościół po raz enty

Jun 7, 12:10

tak z marszu napiszę, bo ostatnimi czasy nazbierało się kilka wątków, a nie chciałbym, aby mi z głowy uciekły. Nie wiem jak dokładnie wyglądają sprawy, bo jedyne co człowiek wiedzieć może to to, co przeczyta w prasie, zobaczy w telewizji czy usłyszy na ulicy. Jednak każde źródło mówi o niepokojących rzeczach więc można wysunąć wniosek, że dobrze nie jest. Czytamy, że kościół chce odzyskać swoje ziemie, to samo w sobie być może nie jest dziwne, chociaż ja sam byłbym za tym, aby taki postulat w ich imieniu wysuwany nigdy nie był. Niemniej kolejka na malcie w poznaniu jest na terenach, które kiedyś należało do kościoła oraz dużo z innych okolic maltańskich. Dalej czytam, że liceum numer 8 to również kościelne i chcą 30 mln złoty za to, że tam się dzieciaki uczą. Oglądam jak to za zamkniętymi drzwiami spisują ustawy, postanowienia dotyczące wielu innych ziem na grube miliony, a wszystko w majestacie prawa. Ktoś powie – kradną, ale czy tak wolno powiedzieć ? Nie, oni starają się odzyskać swoje ? Czy to jest złe ?
Kolejny paszkwil, który nasuwa się to ksiądz Natanek czy jak on tam się nazywa, ponoć odsunięty od formalnej możliwości niesienia ewangelii. Jednak ktoś mu te tytułu nadał, ktoś uznał, że ta osoba może szczycić się osiągnięciem intelektualnym jakim jest przyznanie miana profesora, etc. W sieci można posłuchać jaką elokwencją owy ziemianin się posługuje oraz o jakich sprawach zagaduje ludzi.

Moja babcia urodziła się w rodzinie na tyle wtedy majętnej, że posiadała kawałek lasu, pola, jezioro masę bydła, koni i inych zwierząt. Jak mawia, ojciec miał pachołków, ale w jej ustach brzmi to swojsko, rodzinnie. Niemniej po wojnie część tych terenów przejął ksiądz, a część leży odłogiem. W jej domu mieszkają jacyś ludzie, którzy teraz czują się tam panami. Od kilkunastu lat cała rodzina stara się odzyskać choć namiastkę wspomnień z dzieciństwa, spotykają się raz na kilka lat nieopodal, a kościelni i państwo stworzyli klimat taki iż czują się obco na swojej ziemi. Patrząc z boku na rozwój wypadków domyślam się, że moja babcia niestety umrze wcześniej niż sprawa dobiegnie końca, a potem czy będzie jeszcze sens … ?

Na koniec, aby ktoś nie myślał, że nie ma przesłania – religia jest zła, osłabia człowieka, nadbudówka wiary czyli hierarchia kościelna, księża, etc żerują na tej słabości. Na przestrzeni dziejów na tyle indoktrynowali pokolenia, że ciężko jest to wyrugować. Nie widać w działaniach kościoła dobra i tego wszystkiego czego bóg wymaga od człowieka. Właściwie nie ma o czym pisać.

Twój Nard

Wiara,

Komentarze

---

Być czy mieć

Dec 2, 21:33

Właściwie to sam nie wiem, czy to jest odpowiednio zadane pytanie, nie wiem czy najtrafniej oddaje to co chodzi mi po głowie. W tamtych czasach pytanie być albo nie być miało swój sens, dziś wydaje się, że właśnie można zadać również pytanie z tytułu.
Pytając jednego znajomego na temat wakacji w górach odparł, że on w góry jakby miał pojechać to najlepiej helikopterem wlecieć na same najwyższe szczyty i by miał załatwioną sprawę – był ? był. Pistolet mógłby i chciałby mieć, ot dla samego sensu posiadania. Wiele innych sytuacji można przyrównać do tych dwóch smutnych przykładów, ludzie po prostu w dzisiejszych czasach chcą mieć, nie być. Nie interesuje ich sens wchodzenia na górę, ba, właściwie to jakby nie rozumieją po co się jedzie w góry.
W tym miejscu zdałem sobie sprawę, że ja piszę w złym tonie, bo skąd niby ja mam wiedzieć co jest dobre a co złe. To, że ja inaczej postrzegam, nie znaczy, że czynię to lepiej. Jednak wedle mnie, wchodzenie na górę nie ma sensu, dla samego jej zdobycia, samo wchodzenie jest istotne, troszkę dalej, ale podobnie rzecz się ma z czytaniem książki. Nie o to chodzi, aby ją przeczytać, ale aby ją czytać, samo czytanie jest przyjemne, a nie fakt jej przeczytania. Nie twierdzę, że jest to efekt uboczny, upatruję ciekawszych konotacji z tego wynikających, ale czytam książkę również dlatego bo uwielbiam akt czytania, nie sam stan świadomości przeczytania. Wchodzę na górę, nie dlatego, że chcę ją posiąść, lubię iść pod górę, może nie za bardzo zmagać się, bo nie naginam się w stronę masochizmu, ale ważne jest wchodzić na górę, a nie byłem na górze.
Wydaje się, że tak jest ze wszystkim, kiedyś nawet zrozumiałem, że ludzie na wychowanie dzieci patrzą z perspektywy tego kim mają być dzieci, patrzą jakby za daleko w przód, a przecież wychowanie dziecka to droga wychowania, to każdy dzień, nie to kim jest, będzie. Nie znaczy to, że to nie jest ważne, ale chodzi o akcent.
Nie chcę znowu iść w kierunku carpe diem, bo również nie w tym rzecz, głównie zastanowić się powinien człowiek nad istotą posiadania, dlaczego ważniejsze jest to aniżeli samo zdobywanie. Przecież to zdobywanie jest naszym życiem, a zdobycie tylko wynikiem, faktem, opisem naszego życia.
To byłoby na tyle w tej chwili.

Twój Nard

Wolnotok,

Komentarze

---

Przy okazji

Mar 31, 19:16

Dnia trzydziestego marca dwa tysiące dziesiątego roku, zrobiono to zdjęcie złotego globu. Zdjęcie jak zdjęcie, każdy ma podobne w swoim albumie, albo i jeszcze nie ma. Jednak nie o samo zdjęcie tutaj chodzi, tylko o to przy okazji. Zdawało mi się, że żyjemy już w czasach bardziej współczesnych, gdzie pewnego rodzaju dorobek technologiczny, który wychodzi na ulicę, nie dziwi ludzi. Pamiętam czasy, kiedy niewielu jeszcze miało notebooka dla siebie, ja miałem to szczęście, a może i nieszczęście, wtedy w tamtych czasach nie wyobrażałem sobie wyjść do parku – jak na filmach amerykańskich – i sobie popisać na nim czy pograć lub cokolwiek innego. Te czasy odeszły w niepamięć, dziś na każdym kroku powoli mamy dostęp do miejsc gdzie można w spokoju usiąść i przeczytać swoje maile czy napisać notatkę służbową. Zrozumiałym jest, że po trosze wynika to z postępu, z upływu czasu. Praktycznie każdy może mieć w domu komputer, a gro ludzi oswaja się z myślą, że komputer nie musi stać pod biurkiem, że można go trzymać pod pachą i odpalić w każdym miejscu. Natomiast inna sprawa jest z fotografią. Niby podobnie jak z komputerami, jest masa aparatów do robienia zdjęć, każda komórka w tej chwili posiada to na swoim wyposażeniu. Być może jednak pstrykanie fotek jest mniej popularne, bo do czego zmierzam. Idę sobie na mały spacer wieczorową porą, aby podjąć kolejną próbę uwiecznienia na matrycy mego aparatu złoty glob. Każdy się chyba domyśla, że nie dość, że księżyc z rzadka jest okrągły, to jeszcze do tego warunki atmosferyczne skutecznie zmniejszają jego występowanie na niebie. Idąc tak w miejsce delikatnie zacienione, aby nie przeszkadzały mi refleksy, światła lamp drogowych, mijają mnie ludzie i niby wszystko jest ok. Kiedy rozstawiłem sobie statyw, w dość ustronnym w sumie miejscu, mijający mnie ludzie lekko byli mną zaintrygowani.




To określenie jest lekko mówiąc nie dość dokładne, chociaż już samo intryganctwo bardziej pasuje do sytuacji. Nie mówię, że wiele osób mnie mijało, bo późna pora i odludne dość miejsce zrobiło swoje, ale to znaczy, że wszyscy, którzy wychodzą z psami na wieczorny spacer reagują tak samo ? Jakbym chciał coś ukraść, jakbym coś chował, sam nie wiem jak to odebrać, ale patrzyli na mnie spode łba i nie należało to do najprzyjemniejszych chwil dnia tego. Skąd się to bierze ? Czyżby nagonka antyterrorystyczna zbiera swoje żniwo ? No bo mogli sobie pomyśleć, że mam jakieś urządzenie do namierzania, w coś celuje, nie wiem. Teraz sobie tak pomyślałem, że może i miałem szczęście, bo przecież każdy mógł mnie poszczuć swoim wypasionym psem, a kilka z nich spokojnie mogło by zagrać rolę psa baskervillów. Kończąc, bo w sumie nie ma chyba o czym więcej pisać, sam generuje subiektywne zagrożenie u ludzi bo postrzegają mnie nie najlepiej, ale przez to sam czuje się nieswojo, chociaż ogólnie mam to w dupie. Świat idzie niestety w złym kierunku, niestety zbyt wiele “mądrych głów” nim rządzi, gdzieś przeczytałem, że prawie każdy konflikt zbrojny, czy po prostu na większa skalę, ma w sobie pokłosie różnic religijnych, jak powiedział mistrz Yoda, będę o tym medytował …

Twój Nard

,

Komentarze

---

« starsze nowsze »