Błąd znacznika:  ->  Textpattern Warning: Znaczniki PHP są nie zalecane  on line 1151
Mój nard

Przy okazji

155 dni temu

Dnia trzydziestego marca dwa tysiące dziesiątego roku, zrobiono to zdjęcie złotego globu. Zdjęcie jak zdjęcie, każdy ma podobne w swoim albumie, albo i jeszcze nie ma. Jednak nie o samo zdjęcie tutaj chodzi, tylko o to przy okazji. Zdawało mi się, że żyjemy już w czasach bardziej współczesnych, gdzie pewnego rodzaju dorobek technologiczny, który wychodzi na ulicę, nie dziwi ludzi. Pamiętam czasy, kiedy niewielu jeszcze miało notebooka dla siebie, ja miałem to szczęście, a może i nieszczęście, wtedy w tamtych czasach nie wyobrażałem sobie wyjść do parku – jak na filmach amerykańskich – i sobie popisać na nim czy pograć lub cokolwiek innego. Te czasy odeszły w niepamięć, dziś na każdym kroku powoli mamy dostęp do miejsc gdzie można w spokoju usiąść i przeczytać swoje maile czy napisać notatkę służbową. Zrozumiałym jest, że po trosze wynika to z postępu, z upływu czasu. Praktycznie każdy może mieć w domu komputer, a gro ludzi oswaja się z myślą, że komputer nie musi stać pod biurkiem, że można go trzymać pod pachą i odpalić w każdym miejscu. Natomiast inna sprawa jest z fotografią. Niby podobnie jak z komputerami, jest masa aparatów do robienia zdjęć, każda komórka w tej chwili posiada to na swoim wyposażeniu. Być może jednak pstrykanie fotek jest mniej popularne, bo do czego zmierzam. Idę sobie na mały spacer wieczorową porą, aby podjąć kolejną próbę uwiecznienia na matrycy mego aparatu złoty glob. Każdy się chyba domyśla, że nie dość, że księżyc z rzadka jest okrągły, to jeszcze do tego warunki atmosferyczne skutecznie zmniejszają jego występowanie na niebie. Idąc tak w miejsce delikatnie zacienione, aby nie przeszkadzały mi refleksy, światła lamp drogowych, mijają mnie ludzie i niby wszystko jest ok. Kiedy rozstawiłem sobie statyw, w dość ustronnym w sumie miejscu, mijający mnie ludzie lekko byli mną zaintrygowani.




To określenie jest lekko mówiąc nie dość dokładne, chociaż już samo intryganctwo bardziej pasuje do sytuacji. Nie mówię, że wiele osób mnie mijało, bo późna pora i odludne dość miejsce zrobiło swoje, ale to znaczy, że wszyscy, którzy wychodzą z psami na wieczorny spacer reagują tak samo ? Jakbym chciał coś ukraść, jakbym coś chował, sam nie wiem jak to odebrać, ale patrzyli na mnie spode łba i nie należało to do najprzyjemniejszych chwil dnia tego. Skąd się to bierze ? Czyżby nagonka antyterrorystyczna zbiera swoje żniwo ? No bo mogli sobie pomyśleć, że mam jakieś urządzenie do namierzania, w coś celuje, nie wiem. Teraz sobie tak pomyślałem, że może i miałem szczęście, bo przecież każdy mógł mnie poszczuć swoim wypasionym psem, a kilka z nich spokojnie mogło by zagrać rolę psa baskervillów. Kończąc, bo w sumie nie ma chyba o czym więcej pisać, sam generuje subiektywne zagrożenie u ludzi bo postrzegają mnie nie najlepiej, ale przez to sam czuje się nieswojo, chociaż ogólnie mam to w dupie. Świat idzie niestety w złym kierunku, niestety zbyt wiele “mądrych głów” nim rządzi, gdzieś przeczytałem, że prawie każdy konflikt zbrojny, czy po prostu na większa skalę, ma w sobie pokłosie różnic religijnych, jak powiedział mistrz Yoda, będę o tym medytował …

Twój Nard

,

Komentarze

---

Znowu o księżach

180 dni temu

Czy chcesz zrobić chrzest dziecku swemu to temat na inny wątek, na szybko można przyjąć taką postawę, że być może nasze dziecko będzie chciało później iść drogą chrystusową, to będzie nam miało za złe, że nie ochrzciliśmy go w stosownym czasie. Oczywiście można to zrobić później, ale niesmak pewnie pozostanie. Wracając do, doszedłem do wniosku, że jednak chrzest się odbędzie, zapobiegliwie lekko wcześniej zaczęliśmy załatwiać sprawy, aby nie było problemów – taka postawa życiowa. Pierwsza wizyta u księdza żeńskiej części – wszystko w porządku, przypomniał sobie jak w ubiegłych miesiącach czynił honory przy innych sytuacjach życiowych. Zapisał kolejną datę spotkania, ja przybyłem ze świadkiem na umówioną godzinę. Mieliśmy spisać wszelkie formalności, dlatego uzbroiłem się po zęby w dokumenty i papierki. Po kilku dosłownie minutach ksiądz odebrał telefon od jakiś swoich przydupasów, którzy czekają na niego przed kośiołem i chcą chyba śpiewać jakieś pieśni pochwalne, trenować przed mszą czy coś, spojrzał na nas i powiedział – tutaj użyję swojego słownictwa, słuchajcie chłopaki, teraz mam was lekko w dupce, mam ważniejsze sprawy, to że byliśmy umówieni to powiedzmy sobie szczerze, też mam w dupce, lećcie już i spotkamy się na dzień przed i wszystko uzupełnimy. Nom ok, przed dzień, żeńska część odbyła wizytę, ksiądz niczego nie pamięta, twierdzi, że w tym kościele nie ma żadnych mszy na tą godzinę, a już tym bardziej chrztu, nie ma nic zapisane w zeszycie … jebnąć mu ?

Mnie się wydaje, że niebawem ludzie młodsi, których nie da się już tak ustawiać po kątach jak nas, naszych rodziców, którzy wychowywali nas w takim duchu i teraz jeszcze to pokutuje, zrobią z tym bajzlem porządek, bo inaczej tego nie widzę. Nie wiem za kogo ci ludzie się uważają, nie wiem czy tylko z nimi tak jest, pewnie nie, bo niedawno w urzędzie czułem się podobnie, jakbym się cofnął w czasie, gdzie urzędas tupał nogą i wszyscy się kulili. Optymizm jest najważniejszy, nie ma zgody i akceptacji dla takiego traktowania ludzi, nigdy nie będzie, problem jest jeszcze taki, że wiele osób nie może się od tej matni oderwać i staje murem. Na szczęście ten tekst jest tylko świadectwem czasów, niczego więcej, a czas płynie sobie dalej i zmienia wiele rzeczy.

Twój Nard

Wiara,

Komentarze

---

Znowu o ludziach

181 dni temu

Ten blog, chyba niestety nabierze takiego charakteru, bo dochodzę do wniosku, że to nie świat jest zły ;), to jednak ludzie czynią go takim jaki jest. Ktoś powie, że co to za prawda, ja to już wiedziałem od dawna – mądrala, to po co czytasz moje, pchle wypociny skoro już wszystko wiesz. Właśnie o takich sytuacjach mówię. Ludzie nie chcą wspólnie żyć w zgodzi, dzielić się radością, tylko zawsze muszą coś dorzucać od siebie, a to coś, prawie zawsze jest zarzewiem czegoś mało pozytywnego.
Napiszę o ostatnich doświadczeniach z życia otoczenia mojego, ludzie zajmujący się prawem, nie chcę mówić prawnik, adwokat bo nie wiem, ale jest to człowiek, który skończył studia (duże uogólnienie, przecież nie każdy taki jest, ksiądz też może być ok), myśli że złapał kogoś za pięty i cały świat stoi przed nim otworem. Korzysta z usług różnych firm na takiej zasadzie, że odbiera usługę, niby płaci, ale już w trakcie jej trwania przygotowuje się do “sprytnego” ataku. Kiedy ma już to co chciał, okazuje się, że usługa nie jest wykonana zgodnie z umową, że są uchybienia i że należy mu się duży zwrot poniesionych kosztów. Doskonale wie, aparat edukacyjny go przecież do tego przygotowywał, które fragmenty współpracy trzeba omijać, gdzie co napisać, gdzie jak się odezwać. Owija swoją ofiarę niewidzialną nicią, uśmiecha się fałszywie, aby jeszcze bardziej uśpić ofiarę … wstyd. Bez komentarza, inna sytuacja we firmie, w której jest prawnik, a która została wystawiona przez innego prawnika do wiatru. Może ten wiatr nie jest silny, ale zawiał w oczy i trzeba było coś z nim zrobić. Kiedy prawnik z tej firmy, dowiedział się, że osoba, która zrobiła jego mocodawcę również jest prawnikiem i to z silnej grupy adwokackiej, stwierdził, że trzeba szukać obciążenia gdzie indziej, w mniejszej rangi współpracownikach, którzy się tą sprawą zajmowali … wstyd. Takich sytuacji jest wiele, każdy zapewne ze swojego podwórka może przypomnieć takich więcej. Co to zmienia ? nie wiem, o czym to świadczy ? o tym, że ludzie prawdę mają w dupsku, właściwie nie wchodząc w polemiki filozoficzne, prawda została już dawno zakopana, kiedy człowiek spostrzegł, że jest coś silniejszego od prawdy, pieniądz, sława, itp …

Twój Nard

Wolnotok,

Komentarze

---

« starsze